Puszka

Puszka
Grosz do grosza...

czwartek, 9 kwietnia 2015

Oszczędności z wakacji...

Tutaj was zaskoczę! Witajcie. Wracam po długiej przerwie spowodowanej względami zdrowotnymi, ale już czuję się świetnie i ruszam do przesyłania wam kolejnych rad z mojego oszczędnego życia. Ostatnio był u mnie pewien stary znajomy imigrant z Anglii, który otworzył mi oczy na łatwą możliwość oszczędzenia i jednocześnie zarobienia pieniędzy.

Kursuje on między Polską, a Wyspami Brytyjskimi średnio raz na dwa miesiące. Zazwyczaj w walizce ma jeszcze sporo miejsca, bo przylatuje głównie w celach towarzyskich i rodzinnych. Wszystkie ciuchy ma w domu na Wyspach, więc dużo miejsca w torbie uzupełnia wylatując z powrotem głównie tytoniem. Zastanawiałem się jednak, dlaczego nic do nas nie przywozi. Stwierdził, że przecież wszystko tam jest droższe, więc jaki to ma sens?

I tutaj moim zdaniem się myli. Na wyspach są bowiem bardzo tanie sklepy, tak zwane "Poundlandy" gdzie jak sama nazwa wskazuje wszystko kosztuje jednego funta, czyli pięć i pół złotego, w porywach sześć złotych. A można tam znaleźć na przykład futerały na IPhony, zabawki, słuchawki, książki, płyty cd, które kosztują 6 - słownie "sześć" złotych! Żadne markowe słuchawki czy futerały na telefon w Polsce tyle nie kosztują i nawet jeśli miałbym je sprzedać za głupie dwanaście złotych - to ciągle mam przysłowiowe "bicie" w wysokości 100%!

W takich sklepach można kupić dużo ciekawych rzeczy.
W takich sklepach można kupić dużo ciekawych rzeczy.

Poza tym w wielu tanich sklepach, można kupić np. koszulki czy swetry za dwa, trzy funty. To średnio dziesięć, dwadzieścia złotych. Cena teoretycznie jak w H&M, jeśli chodzi o zwykłe T-shirty, ale w Wielkiej Brytanii ta "masówka" nie jest tak słaba jakościowo, jest kolorowa, z ciekawymi nadrukami, a nie bezsensownym napisem "California 550". Wiem, bo byłem w Londynie i widziałem to wszystko na własne oczy. Komiksowe koszulki z supermanem, które tutaj kosztują po 80 złotych, tam można dostać za trzy funty.

Następnym razem poproszę imigranta, by przywiózł mi trochę fantów. O wynikach prywatnego oszczędzania na takim "transferze" na pewno Was poinformuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz