Zabrałem Was już na krótką wycieczkę, a oprócz tego na wycieczkę do sklepu spożywczego, złożyliśmy także wizytę na stacji benzynowej, a teraz zastanowimy się w jaki sposób (i czy w ogóle można?) oszczędzać podczas wizyty w sklepie z ciuchami.
Mimo iż jestem wielkim apologetą internetu, to akurat w tym przypadku nie polecam korzystać ze stron internetowych i sprzedaży wysyłkowej, czy to portalów w stylu popularnego Allegro, gdzie jak wiecie aż roi się od ofert chociażby butów (kto nie wierzy, niech sprawdzi tutaj). Tych stron jest ponad tysiąc!
Nie macie więc wrażenia, że to już nawet o pieniądze nie chodzi, tylko po prostu o znerwicowanie? Poza tym, nie oszukujmy się, że na zdjęciu wszystko może wyglądać bardziej atrakcyjnie niż w rzeczywistości, więc nie dajcie się złapać na okazję, która będzie być może o jakieś dwadzieścia złotych tańsza, a potem okaże się, że jest dla Was niezadowalająca. Oszczędzanie oszczędzaniem, ale trzeba przy tym wszystkim po prostu zachować zdrowy rozsądek.
A skoro już jesteśmy przy butach to nie zapominajcie, że czasami kupno nowych "trampków" jest z Waszej strony nonszalancją. Dlaczego? Na przykład większość białych butów - kupowana jest latem i potem dbacie o nie po każdym wyjściu szczotkując czy myjąc.
Kiedy jednak przychodzi jesień i zaczyna brakować czasu - dwa błotne dni bezpowrotnie je dewastują. Chodzicie w brudnych, aby w końcu dojść do wniosku, że czas na nowe, dobre buty. Błąd. Uwierzcie, że każde białe buty można spokojnie wybrać w pralce, wlewając do proszku dużą ilość wybielacza. Jeżeli nie są dziurawe to będą po prostu na nowe!
Przy tym oszczędzaniu warto jednak nie nastawiać zbyt wysokiej temperatury, bo na przykład w takich 60 stopniach może Wam się roztopić... klej. Dużo o praniu butów można przeczytać na wielu forach, chociażby tutaj.
