Kontynuuję mój cykl poświęcony temu, jak tu i tam zarobić kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt groszy. Uwierzcie, że w skali miesiąca to naprawdę może dać - z samych zakupów kilkadziesiąt złotych, a jeżeli dorzucimy do tego oszczędzanie na samochodzie - to ta kwota może się zwiększyć do kilkuset złotych.
Podstawą jest ekonomiczna jazda. Oczywiście pokusa, by śmigać po mieście jest wielka, ale po pierwsze, w żaden sposób nie przynosi nam to chwały skoro i tak mamy starą Skodę Octavią, a po drugie - to blog dla ludzi, którzy chcą zaoszczędzić pieniądze, a nie przylansować się na ulicy. Podstawową zasadą ekonomicznej jazdy jest jak najrzadsze przyspieszanie i możliwie rzadka zmiana biegów - na przykład gdy dojeżdżamy do skrzyżowania, na którym widzimy, że palą się czerwone światła - wielu kierowców wysprzęgla auto i podjeżdża na luzie. To błąd. Lepiej zredukować biegi, bo często zdarza się, że gdy wolno podjeżdżamy - światło zmieni się na zielone. Wrzucamy od razu trójkę i jedziemy, nie przechodząc przez cały cykl jedynka, dwójka, trójka.
Spalania nie widać w samochodach starszej generacji, ale uwierzcie, że w skali miesiąca zaoszczędzicie co najmniej 10%. Zwracajcie też uwagę na ceny na stacjach i przede wszystkim korzystajcie z programów lojalnościowych! One naprawdę mają sens. Choćbyśmy mieli z miesiąca uzbierać na darmową Colę - to jednak jest to darmowa Cola, na którą wydalibyśmy dwa czy trzy złote.
Więcej złotych rad już wkrótce, napiszę jak obniżyć rachunki, a tymczasem możecie poszerzyć swoją wiedzę czytając artykuł "Ekonomiczna jazda samochodem. 10 sposobów na oszczędną jazdę".
Puszka
Grosz do grosza...
O mnie
środa, 9 lipca 2014
wtorek, 8 lipca 2014
Zakupy w sklepie...
Temat może wydawać się banalny i tak też o nim pomyślałem, kiedy pisałem tytuł dzisiejszej pierwszej i inauguracyjnej notatki. Niemniej jednak robienie zakupów z głową potrafi naprawdę podciągnąć domowy budżet - a właśnie o rodzinnych pieniądzach chciałbym pisać na tym blogu. Dlaczego? Bo wszędzie - w pracy, wśród znajomych, a nawet w pobliski barze jestem uważany za osobę, która ciągle ma pieniądze, mimo iż sprawia wrażenie, że niczego jej nie brakuje. Bo niczego mi nie brakuję. Po prostu potrafię ekonomiczne spojrzeć na swoje życie i dysponować środkami własnymi i mojej małżonki... A kto wie, może za kilka lat i dzieciaki poświęcą mi swoje pieniądze?
Zawsze czułem, że powinienem pisać poradniki. Chciałbym w przyszłości wydać swoją książkę, więc na początku spróbuję swoich sił w blogowaniu. Zobaczymy czy moje rady spodobają się czytelnikom.
Po pierwsze: wiadomo, że czas to pieniądz, ale jednak robienie zakupów spożywczych tylko w jednym sklepie, choćby miał on opinię najtańszego - jest po prostu błędem. W każdym sklepie niektóre produkty są drastycznie tańsze, ale inne są za to droższe niż u konkurencji. To normalna praktyka dzięki której sklepy po prostu... zarabiają. Warto więc tak zorganizować sobie zakupy, by wszystkie niezbędne produkty kupić tam, gdzie są one najtańsze.
Chodzenie jednego dnia do dla przykładu trzech sklepów może być problematyczne, dlatego warto tak zaplanować sobie zakupy, by w poniedziałek kupić dane rzeczy w jednym sklepie, we wtorek w drugim, w środę trzecim, a czwartek uzupełnić "zapasy" z pierwszego sklepu. Oczywiście taki schemat można wprowadzić w życie tylko, gdy jesteśmy już w pełnym cyklu, pierwszego dnia naszego nowego profilu oszczędzania oczywistym jest, że musimy wybrać się do wszystkich (ciągle dla przykładu) trzech sklepów. Oczywiście może ich być i z pięć: spożywczy, drogeria, mięsny i tak dalej.
Zasada sprzedaży w sklepach jest prosta i oczywista. Niektóre produkty są tak tanie, że zachęcają nas do przybycia i przy okazji kupujemy inne, które są nawet 50% droższe niż w sklepie osiedlowym. Zazwyczaj wszystko rozkłada się tak: w osiedlowym najtańsze jest piwo, w dyskoncie dajmy na to cukier, a rzeczy jednorazowego zakupu (np. materac do pływania na plażę) w hipermarkecie.
Obserwujcie ceny i zróbcie listę sklepów, w której kupujecie produkty najczęściej przez was używane. Niby różnica w cenach będzie wynosiła 17 groszy na cukrze, czy nawet 40 groszy na puszce piwa. W trakcie miesiąca odłożycie nawet 50 złotych. To dużo pieniędzy.
Złote rady będę kontynuował! Oszczędzajcie razem ze mną.
Oto dwie strony pomocne przy porównywaniu cen: Koszyk cenowy i Ranking najtańszych sklepów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

