Puszka

Puszka
Grosz do grosza...

wtorek, 16 grudnia 2014

A może warto założyć lokatę?

Zazwyczaj oszczędzanie, o którym wam tak namiętnie piszę, dotyczy tego jak wydać pieniądze w sposób rozsądny, jak za coś nie przepłacić oraz w jaki sposób uniknąć wydawania pieniędzy tam gdzie nie jest to konieczne. Warto jednak pamiętać, że oszczędzanie może mieć także klasyczną formę - czyli po prostu nie dość, że pieniędzy nie wydajemy, to jeszcze je odkładamy. Oczywiście kasę można trzymać w bucie, kopercie, skarpecie albo porcelanowej śwince, ale jeżeli posiadamy już jakąś konkretną gotówkę - dla przykładu tysiąc złotych, to taki kapitał zupełnie bez najmniejszego ryzyka możemy spróbować powiększyć.

W jaki sposób? Na rynku obecnie można znaleźć bardzo dużo tak zwanych lokat krótkoterminowych, które nie zamrożą nam pieniędzy na osiem lat, a tylko na kilka miesięcy, ewentualnie rok - jeżeli wiemy, że danej kasy przez jakiś czas nie będziemy po prostu potrzebować. Taką lokatę można założyć tak jak już wspomniałem posiadając nawet głupi tysiąc złotych i co najważniejsze - w dzisiejszych czasach nie musimy nawet wychodzić z domu, stać w jakichś kolejkach czy próbować dostać się do banku. Wystarczy kilka kliknięć i sprawa jest załatwiona. Więcej o tym, czym są, jak działają lokaty, przeczytacie w mądrym artykule, do którego link wklejam Wam tutaj.




O czym przede wszystkim powinniśmy pamiętać zakładając lokatę? Że każdy bank na dzień dobry, zaoferuje Wam bardzo dobrą ofertę, która (zwróćcie na to uwagę!) będzie niestety tylko jednorazowa. Oznacza to, że nawet jakbyśmy się dwoili i troili, to gdy będziemy chcieli założyć ponownie lokatę w tym banku – procent będzie już zdecydowanie niższy. Niektóre banki oferują również dodatkowe procenty, tylko za to, że zdecydujecie się na lokatę albo za pomocą Waszego tabletu albo smartfonu, wiele banków docenia teraz bowiem tak zwaną bankowość mobilną. Warto też poszukać w Internecie porównywarki lokat, jedną z nich znajdziecie na przykład tutaj.

#lokata #oszczędzanie #banki #bankowość mobilna #wybór lokaty #porównywarka lokat

środa, 12 listopada 2014

Zakupy grupowe


Dzisiaj poświęcę nowego posta zakupom grupowym. Interesuję się tą tematyką już od dobrych kilku lat, pierwsze „grupony” zaczęły bowiem pojawiać się w polskiej sieci około 2010 roku. Podchodzono do nich oczywiście sceptycznie, ale z czasem doszło do tego, że w zasadzie każda dobrze prosperująca internetowa firma czy portal otwierała swoją platformę i mieliśmy na rynku i Grupona i Grupera i Sweetdeala i Groupona i Citideala i zapewne jeszcze kilka mniejszych platform, na które nie zaglądałem. Dzisiaj konkurencję przetrwali tylko najwięksi gracze, ale myślę, że z pożytkiem dla nas konsumentów – dla nas, którzy lubią i chcą oszczędzać.

Warto korzystać z takich serwisów jak Groupon.


Przez te lata zmieniła się też w ogóle idea zakupów grupowych – kiedyś, by oferta stała się aktywna, trzeba było kupić ją razem z na przykład osiemdziesięcioma osobami. I wtedy sprzedawca miał pewność, że przyjdzie do jego kawiarni osiemdziesiąt osób i wszystkim fundował kawę za połowę ceny. Jeżeli zgłosiło się tylko pięćdziesięciu chętnych – oferta stawała się nieaktualna. Z czasem jednak taką ideę porzucono i teraz w zasadzie dwie osoby wystarczą, by kupić coś taniej niż zazwyczaj – tak naprawę grupony stały się dziś po prostu internetowymi promocjami.

Nie da się ukryć, że część z gruponów to zwykłe oszustwo, dlatego zawsze warto zorientować się, ile coś kosztuje w normalnym sklepie albo na stronie internetowej i sprawdzić, czy obniżka faktycznie jest pięćdziesięcio procentowa. Niemniej jednak wiele rzeczy faktycznie jest wyprzedawanych z taką zniżką – dla przykładu nigdzie nie kupicie oryginalnych butów Reeboka za 119 złotych z przesyłką. Należy zachować więc we wszystkim ostrożność, ale z perspektywy lat gwarantuję, że naprawdę dużo ciekawych rzeczy (na przykład ja zawsze z gruponów kupuję prezenty gwiazdkowe) można kupić taniej i to nie wychodząc z domu.

Zajrzyjcie na stronę na przykład obsługiwanego akurat w Polsce chyba przez grupę Agora Groupona albo na regionalną, ale prężnie działającą platformę Sweetdeal i poszukajcie czegoś co was zainteresuje!

#zakupy grupowe #czy to się opłaca #porównanie zakupów grupowych #najlepsze obniżki #grupony




czwartek, 23 października 2014

Oszczędzanie w pracy

Dzisiaj zmienię nieco klimat, bo dawno nie pisałem, gdyż miałem w pracy bardzo dużo... pracy, ale z drugiej strony to skłoniło mnie do podzielenia się przemyśleniami wprost zza mojego biurka. Jak oszczędzać w pracy? Pomyślicie, że to być może nielogiczne, bo przecież w pracy się zarabia, to jak można wydawać? Otóż nie wiem gdzie pracujecie i nie chcę generalizować, bo być może ktoś z Was całe życie spędził w kopalni i nie będę mu teraz prawił co ma robić w robocie, o której ja nie mam większego pojęcia… 

Ale do rzeczy. Jestem pewien, że mogę mówić o tym jak oszczędzać pieniądze w pracy pracując w biurze, urzędzie, korporacji czy innym tego typu przybytku, który wiąże się z ośmiogodzinnym spędzaniem swojego czasu w jednym miejscu. 

Zauważyłem, że zarówno ja, jak i moi znajomi i inne osoby z którymi rozmawiam, często idąc na przykład na godzinę ósmą do pracy, wstają dosłownie na ostatnią chwilę. To się wiąże oczywiście z brakiem zjedzenia śniadania, a potem z częstymi wizytami w pobliskiej Biedronce, gdzie by zaspokoić ośmiogodzinny głów kupujemy naprzemiennie prażynki, rogale, wafelki albo pierogi do odgrzania w mikrofalówce. Ostatnio wyliczyłem, ze w ciągu miesiąca w ten sposób wydałem aż… 116 złotych! Byłem w szoku! 

Od kilku tygodni wstaję dziesięć minut wcześniej i jem śniadanie, które zapewnia mi energię do około godziny 10:00, a potem wsuwam przygotowane po kolacji (sic!) kanapki z tego, co znalazłem w lodówce, a co stanowi część wspólnego rodzinnego budżetu, a więc jest to „inna pula”. Jak się domyślam, dzięki takiemu zachowaniu uda mi się oszczędzić co najmniej połowę z tych 116 złotych, co dorzuci mi fajne pięć dych na kolejny miesiąc. 

Chyba, że jesteście smakoszami… To wtedy polecam z kolei stronę internetową, na której znajdziecie przepisy… na najlepsze drugie śniadanka w pracy! Zobaczcie sami.


A jeżeli już nie chcecie się jednak stosować do moich rad, to zobaczcie w którym miejscu kupić najtańsze jedzenie… Oczywiście nie wychodząc z pracy i nie narażając się szefowi! Zapraszam na tę stronę.

wtorek, 16 września 2014

Tanie ciuchy

Zabrałem Was już na krótką wycieczkę, a oprócz tego na wycieczkę do sklepu spożywczego, złożyliśmy także wizytę na stacji benzynowej, a teraz zastanowimy się w jaki sposób (i czy w ogóle można?) oszczędzać podczas wizyty w sklepie z ciuchami.

Mimo iż jestem wielkim apologetą internetu, to akurat w tym przypadku nie polecam korzystać ze stron internetowych i sprzedaży wysyłkowej, czy to portalów w stylu popularnego Allegro, gdzie jak wiecie aż roi się od ofert chociażby butów (kto nie wierzy, niech sprawdzi tutaj). Tych stron jest ponad tysiąc!

Nie macie więc wrażenia, że to już nawet o pieniądze nie chodzi, tylko po prostu o znerwicowanie? Poza tym, nie oszukujmy się, że na zdjęciu wszystko może wyglądać bardziej atrakcyjnie niż w rzeczywistości, więc nie dajcie się złapać na okazję, która będzie być może o jakieś dwadzieścia złotych tańsza, a potem okaże się, że jest dla Was niezadowalająca. Oszczędzanie oszczędzaniem, ale trzeba przy tym wszystkim po prostu zachować zdrowy rozsądek.



A skoro już jesteśmy przy butach to nie zapominajcie, że czasami kupno nowych "trampków" jest z Waszej strony nonszalancją. Dlaczego? Na przykład większość białych butów - kupowana jest latem i potem dbacie o nie po każdym wyjściu szczotkując czy myjąc.

Kiedy jednak przychodzi jesień i zaczyna brakować czasu - dwa błotne dni bezpowrotnie je dewastują. Chodzicie w brudnych, aby w końcu dojść do wniosku, że czas na nowe, dobre buty. Błąd. Uwierzcie, że każde białe buty można spokojnie wybrać w pralce, wlewając do proszku dużą ilość wybielacza. Jeżeli nie są dziurawe to będą po prostu na nowe!

Przy tym oszczędzaniu warto jednak nie nastawiać zbyt wysokiej temperatury, bo na przykład w takich 60 stopniach może Wam się roztopić... klej. Dużo o praniu butów można przeczytać na wielu forach, chociażby tutaj.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Oszczędzanie w podróży...


Przy poprzednim wpisie tłumaczyłem, jak można zaoszczędzić, jeżdżąc ekonomicznie. Tym razem opowiem, jak można zaoszczędzić na samej podróży. Do tego potrzebny jest mi – kierowcy – Internet, konkretnie  strona http://www.blablacar.pl/ , na której rejestruję się, by zaoferować przejazd innym. Inicjatywa polega na tym, by zmniejszyć koszt podróży, pod warunkiem, że mamy miejsce w samochodzie i jesteśmy otwarci na powierzchowne znajomości. 

To trochę jakby wcielić się w taksówkarza, z tym, że opłata za przejazd ustalana jest odgórnie przez kierowcę. Przykładowo, jadąc z Gdańska do Bydgoszczy ustalam najniższą opłatę, 18zł i ogłaszam trzy miejsca wolne. Na stronie widnieje mój numer telefonu, więc czekam cierpliwie, aż ktoś się zgłosi. Jeśli znajdę trzech pasażerów, to mój koszt podróży zmniejsza się, teoretycznie, o 54zł. Pasażerowie, którzy zdecydują się na przejazd, również nie są stratni, zaoszczędzają czas, rezygnując ze środków komunikacji typu PKP, bądź PKS, a także pieniądze, bo 18zł, to cena bezkonkurencyjna na dystansie Gdańsk-Bydgoszcz. 

Sam niejednokrotnie korzystałem z tego typu możliwości i nigdy nie byłem stratny, cena, nawet jeśli dorównywała cenie biletu, jaki mógłbym kupić decydując się na pociąg, rekompensowana była przez czas, jaki zaoszczędziłem na podróży samochodem. A jeśli dodać do tego miłe towarzystwo w osobie kierowcy, wychodzi układ idealny.  

Zaś co do samej strony http://www.blablacar.pl/ jest ona dowodem na to, że Internet bywa użyteczny.  

A poniżej, pod linkiem możecie dowiedzieć się więcej o funkcjonowaniu portalu Blablacar, czytając wywiad z zarządcami polskiej odsłony serwisu Niezła jazda z BlaBlaCar 




środa, 9 lipca 2014

Oszczędzanie... w samochodzie

Kontynuuję mój cykl poświęcony temu, jak tu i tam zarobić kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt groszy. Uwierzcie, że w skali miesiąca to naprawdę może dać - z samych zakupów kilkadziesiąt złotych, a jeżeli dorzucimy do tego oszczędzanie na samochodzie - to ta kwota może się zwiększyć do kilkuset złotych.

Podstawą jest ekonomiczna jazda. Oczywiście pokusa, by śmigać po mieście jest wielka, ale po pierwsze, w żaden sposób nie przynosi nam to chwały skoro i tak mamy starą Skodę Octavią, a po drugie - to blog dla ludzi, którzy chcą zaoszczędzić pieniądze, a nie przylansować się na ulicy. Podstawową zasadą ekonomicznej jazdy jest jak najrzadsze przyspieszanie i możliwie rzadka zmiana biegów - na przykład gdy dojeżdżamy do skrzyżowania, na którym widzimy, że palą się czerwone światła - wielu kierowców wysprzęgla auto i podjeżdża na luzie. To błąd. Lepiej zredukować biegi, bo często zdarza się, że gdy wolno podjeżdżamy - światło zmieni się na zielone. Wrzucamy od razu trójkę i jedziemy, nie przechodząc przez cały cykl jedynka, dwójka, trójka.



Spalania nie widać w samochodach starszej generacji, ale uwierzcie, że w skali miesiąca zaoszczędzicie co najmniej 10%. Zwracajcie też uwagę na ceny na stacjach i przede wszystkim korzystajcie z programów lojalnościowych! One naprawdę mają sens. Choćbyśmy mieli z miesiąca uzbierać na darmową Colę - to jednak jest to darmowa Cola, na którą wydalibyśmy dwa czy trzy złote.

Więcej złotych rad już wkrótce, napiszę jak obniżyć rachunki, a tymczasem możecie poszerzyć swoją wiedzę czytając artykuł "Ekonomiczna jazda samochodem. 10 sposobów na oszczędną jazdę".



wtorek, 8 lipca 2014

Zakupy w sklepie...

Temat może wydawać się banalny i tak też o nim pomyślałem, kiedy pisałem tytuł dzisiejszej pierwszej i inauguracyjnej notatki. Niemniej jednak robienie zakupów z głową potrafi naprawdę podciągnąć domowy budżet - a właśnie o rodzinnych pieniądzach chciałbym pisać na tym blogu. Dlaczego? Bo wszędzie - w pracy, wśród znajomych, a nawet w pobliski barze jestem uważany za osobę, która ciągle ma pieniądze, mimo iż sprawia wrażenie, że niczego jej nie brakuje. Bo niczego mi nie brakuję. Po prostu potrafię ekonomiczne spojrzeć na swoje życie i dysponować środkami własnymi i mojej małżonki... A kto wie, może za kilka lat i dzieciaki poświęcą mi swoje pieniądze?

Zawsze czułem, że powinienem pisać poradniki. Chciałbym w przyszłości wydać swoją książkę, więc na początku spróbuję swoich sił w blogowaniu. Zobaczymy czy moje rady spodobają się czytelnikom.



Po pierwsze: wiadomo, że czas to pieniądz, ale jednak robienie zakupów spożywczych tylko w jednym sklepie, choćby miał on opinię najtańszego - jest po prostu błędem. W każdym sklepie niektóre produkty są drastycznie tańsze, ale inne są za to droższe niż u konkurencji. To normalna praktyka dzięki której sklepy po prostu... zarabiają.  Warto więc tak zorganizować sobie zakupy, by wszystkie niezbędne produkty kupić tam, gdzie są one najtańsze.

Chodzenie jednego dnia do dla przykładu trzech sklepów może być problematyczne, dlatego warto tak zaplanować sobie zakupy, by w poniedziałek kupić dane rzeczy w jednym sklepie, we wtorek w drugim, w środę trzecim, a czwartek uzupełnić "zapasy" z pierwszego sklepu. Oczywiście taki schemat można wprowadzić w życie tylko, gdy jesteśmy już w pełnym cyklu, pierwszego dnia naszego nowego profilu oszczędzania oczywistym jest, że musimy wybrać się do wszystkich (ciągle dla przykładu) trzech sklepów. Oczywiście może ich być i z pięć: spożywczy, drogeria, mięsny i tak dalej.

Zasada sprzedaży w sklepach jest prosta i oczywista. Niektóre produkty są tak tanie, że zachęcają nas do przybycia i przy okazji kupujemy inne, które są nawet 50% droższe niż w sklepie osiedlowym. Zazwyczaj wszystko rozkłada się tak: w osiedlowym najtańsze jest piwo, w dyskoncie dajmy na to cukier, a rzeczy jednorazowego zakupu (np. materac do pływania na plażę) w hipermarkecie.

Obserwujcie ceny i zróbcie listę sklepów, w której kupujecie produkty najczęściej przez was używane. Niby różnica w cenach będzie wynosiła 17 groszy na cukrze, czy nawet 40 groszy na puszce piwa. W trakcie miesiąca odłożycie nawet 50 złotych. To dużo pieniędzy.

Złote rady będę kontynuował! Oszczędzajcie razem ze mną.

Oto dwie strony pomocne przy porównywaniu cen: Koszyk cenowy i Ranking najtańszych sklepów.